Ks. Bronisław Markiewicz-inscenizacja dla dzieci młodszych

 

Gdy Pan Jezus żył na ziemi

Tulił dzieci, łzy ocierał,

Uczył kochać i uzdrawiał,

Wszystkim serce swe otwierał.

 

Szczęścia pragnąć dla człowieka

Bóg z pomocą swą nie zwleka.

Gdy ratować kogoś trzeba

Jezus schodzi z wyżyn nieba.

 

I ukrywa się w człowieku,

Dobre myśli w głowę wkłada,

Sercu daje miłość wielką,

Tak o sobie opowiada.

 

     PIOSENKA

Szatan: (SŁAWA)  MŁODY   CZŁOWIEKU  !

 

Jesteś wspaniały, posiadasz liczne talenty, a przy tym jesteś ogromnie pracowity i wytrwały. Przed takim umysłem otwarte są wszelkie uczelnie. Nie obce są mi twoje marzenia o karierze wojskowej, możesz zostać sławnym, możesz wybić się ponad przeciętność. Postaraj się o trochę reklamy dla siebie, bo inaczej inni nie dostrzegą twojego utalentowania i nie wyjdzie na jaw twoja nadzwyczajność.

 

Kiedy dzieci bez rodziców

Błąkały się po ulicach,

Bóg zapukał do drzwi serca

Bronisława Markiewicza.

 

Jemu wojsko się marzyło,

Inne były Boże plany,

Jezus posłał go do dzieci

Biednych, smutnych, niekochanych.

 

Szatan: (POSIADANIE)  Bronisławie!  Dzisiaj mistycyzm nie jest w modzie, lecz racjonalizm i liberalizm. Jeśli pójdziesz za tym, czym świat dziś żyje, dojdziesz do królestwa szczęścia i radości, będziesz obfitował we wszelkie dobro. Jest wiele dróg, na których możesz posiąść to, czego pragniesz. Ciągłe zastanawianie się nad wyborem drogi życiowej wprowadza w twoje serca coraz większe zagubienie. Idź za porywem serca i przyjemności. Wówczas wyzwolisz z siebie najwięcej energii. Zostając kapłanem ograniczasz swoje możliwości, a przecież dla człowieka jest takie ważne, by działał według swojego upodobania. Zaufaj tylko memu doświadczeniu Bronisławie.

 

PIOSENKA

 

Gdy w Przemyślu księdzem został

Bóg go w dalszą posłał.

Uczył dzieci i kleryków

I nawracał też grzeszników.

 

Szatan: (MATERIALIZM)   KSIĘŻE  !  Czy to nie za wiele. Iść do zakonu, to znaczy stracić swoją wolność, niezależność i możliwość decydowania o sobie. Posiadasz wspaniałe zdolności przywódcze. Wykazałeś to już tyle razy w Harcie, Przemyślu, Gaci i Błażowej. Masz duże szanse, by zostać biskupem. Wszyscy cię kochają i jesteś im potrzebny. Masz bardzo pozytywną opinie w Przemyślu i w diecezji. Czy przypadkiem nie chcesz uciec od odpowiedzialności? Skąd masz taką pewność iż wolą Bożą jest byś zamknął się w klasztorze.

 

PIOSENKA

 

Upłynęło sporo czasu,

Ksiądz opuścił ziemię polską

I wyjechał do Turynu

Do św. Jana  Bosco

 

Szatan: (MATERIALIZM) Zakonniku z Turynu! Wracasz do Ojczyzny i jesteś zapraszany, by przeszczepić Salezjanów do Polski. Porzuć myśl o nędzy galicyjskiej. Zajmij się tym, co ci proponują twoi przełożeni. Możesz się urządzić wspaniale w tym pięknym zakątku Podkarpackiej ziemi. Fundusze otrzymasz z Włoch. Po co cierpieć biedę? Twoje stoły mogą się uginać pod karafkami wina i wybornymi potrawami. Możesz wspaniale urządzić plebanię. Porzuć myśl o tych sierotach. Takie dzieci nigdy ci się nie odwdzięczą. Nade wszystko nie przemęczaj się.

 

 

Z Włoch do małej wsi przyjechał, Co się Miejsce nazywała,

Potem stała się Piastowym,

Bo sieroty piastowała.

 

                                                                                Dużo dzieci tu zgromadził

Przy swym sercu na plebani,

Trzeba było pomocników

I potrzebny dom był dla nich.

 

Bardzo pragnął, by miliony

Dzieci z wszystkich krajów świata,

Nakarmione wiarę miały,

Że Bóg to ich dobry Tata.

 

Ja ze Śląska przyjechałam,

Bo Pan Jezus mi powiedział,

Ze tu nowy zakon będzie, Że tu jestem mu potrzebna.

 

Ks. Markiewicz

Witaj siostro Anno droga, Serce pełne mam radości, Masz ucałuj swego Pana, Daj mu znak swej miłości.

 

Dom buduje dla chłopców, Lecz już nie mam ani grosza, Ludziom musze dziś zapłacić, Pomóż proszę Matko Boża.

 

Ktoś cichutko w drzwi zapukał, W ciemnym stroju weszła Pani, Otrzymany dar od Boga,

Chce podzielić z siostrami.

 

Nikt nie spostrzegł, gdy wracała,

Ks. Bronisław poczuł w sercu,

Że go Maria wysłuchała.

 

Gdy pieniądze te przeliczył,

Z łzami oczy wzniósł do nieba,

Pomoc przecież przyszła stamtąd,

Właśnie tyle było trzeba.

 

Tak na „Górce” dom powstawał,

W pracy dzieci pomagały,

I choć czasem ciężko

Radość wielką w sercach miały.

 

Bo im mówił Ks. Markiewicz,

Że Jezusa tym radują,

Że w ich pracę tak wytrwałą

Aniołowie się wpatrują.

 

Że im Jezus łask udzieli,